niedziela, 8 lutego 2015

Papierowa wiklina

Moje największe dzieło z papierowej wikliny. Praca malowana lakierobejcą.
W koszyku azalia, która zakwitła  na Boże Narodzenie.




A w wiklinowo-papierowym bucie Świętego Mikołaja, w tym samym czasie, kwitła sobie Gwiazda Betlejemska czyli Poinsecia 



czwartek, 5 lutego 2015

Szalik z włóczki fantazyjnej

Szalik z włóczki fantazyjnej- pierwszy raz zobaczyłam taki szalik w sklepie z pasmanterią. Odważna Pani ekspedientka zakupiła na sklep włóczkę, która nikomu nie była znana, szeroka włóczka taśmowa, popularnie zwana włóczką fantazyjną. Wpadła na genialny pomysł i jakaś zaprzyjaźniona dziewiarka wykonała dla niej szalik na pokaz. Wisiał w sklepie, zaciekawiał, zadziwiał  i zachęcał do podjęcia prób z włóczką. Nie mogłam sobie odmówić spróbowania się z tą nowinką. Szybko wydziergałam szalik brązowy i fioletowy. Szybko, to trochę zbyt odważnie napisane. Z pierwszym, czyli brązowym trochę się namęczyłam. Odwiedziłam kilka blogów, obejrzałam filmiki i ruszyłam do dzieła. Pierwsza trudność, to nauczyć się trzymać taśmę  na palcu lewej ręki ( podającej), tak żeby się łatwo wkuwało i nabierało oczka do przerobienia. Drugi szok, jak uciekło mi jedno oczko ( przynajmniej na początku roboty) to poszło przez całą wyrobioną długość i koniec, robota  od początku. Na którymś blogu znalazłam wskazówki jak robić taki szalik na szydełku i że to o wiele łatwiej. Niestety, mimo tego że szydełko jest mi bardzo bliskie nie podzielam tego zdania, było jeszcze trudniej. Po wydzierganiu pierwszego szalika śmiałam się sama ze swoich trudności z drutami.. Już było prosto.

Wpadłam na pomysł, że zrobię takie szaliki pod choinkę ale wymarzyłam sobie różne kolory. Dla moich małych księżniczek chciałam czerwony, róż i biały, dla tych trochę starszych kolory które mi się spodobają i będą pasowały do obdarowanych. I tu szok. Objechałam okoliczne miasta i niestety takiej włóczki nikt nie miał, nie mówiąc już o jakiejś fantazji kolorystycznej. W sklepie w którym wydawało mi się , że jest duży wybór włóczek, Pani zrobiła na mnie " duże oczy" i powiedziała , że najpierw nakupujemy jakiejś chińszczyzny a potem nam się wydaje , że takie można ręką zrobić. Oczywiście z przyjemnością poinformowałam , że i owszem można ręką zrobić, bo właśnie moje osobiste ręce to wydziergały. Było niedowierzanie i oczywiście zaciekawienie, pokazałam jak ( na moim szaliku) taśma wygląda, jak się ją przerabia i razem z Panią ekspedientką znalazłyśmy w katalogu w jej sklepie właśnie taką włóczkę. Ale problem wcale się nie rozwiązał, bo dostawa do sklepu raz w miesiącu a Boże Narodzenie nie chciało czekać. INTERNET, ALLEGRO- dwa magiczne słowa, a wybór taki jak wymarzyłam sobie. Różne wzory i kolory i faktury. Zamówiłam, otrzymałam i zrobiłam. Do listy życzeń szalikowych dołączyły się także koleżanki. Wszystkich szalików nie sfotografowałam, ale kilka z nich tak.




Szaliczki robiłam z włóczki Argentina Color, Argentina i Frili, Oczek nabierałam różnie, w zależności od potrzeb. Dla małych dziewczynek nabierałam 6 oczek i robiłam na odpowiednią długość, wychodziło ok 2/3 motka. Robiłam też z 16 oczek i dwóch kłębków ale wtedy był to szalik dość szeroki i długi, prawie po biodra ( takie życzenie).  Taki jak widać na mojej koleżance jest zrobiony z 9 oczek i jednego motka Frili
Polecam, zabawa z dzierganiem fajna a i szaliczki ładnie wyglądają .

poniedziałek, 2 lutego 2015

Agatkowy sweterek

Na wcześniej pokazywanym Rozalkowym sweterku nie skończyło się. Kuzynka zamówiła dla swojej i trochę mojej małej księżniczki Agatki taki sam, tylko większy.  Oto efekty.

Sweterek jest zrobiony na dziewczynkę w wieku 6-7 lat. Włóczka ta sama co w sweterki Rozalkowym ( poprzedni post). Dół wykończyłam tym samym wzorem szydełkowym co kołnierzyk w jego początkowym etapie i dałam  inne, bo kwiatkowe guziczki.


Wersja z kwiatkiem

Rozalkowy sweterek

Rozalkowy różowy sweterek wydziergany w oczekiwaniu na nowego członka a właściwie członkinię naszej rodziny. Wszyscy oczekiwaliśmy na ten cud, a rodzinka oczekiwała , że przecież ciocia wydzierga jakiś sweterek. Dawno nie robiłam takich małych robótek i zapomniałam jaka to przyjemność.
Przypomniałam sobie prosty ale bardzo wdzięczny na dziecinne ubranka wzór, w tzw. kurze łapki i oto małe dzieło.
Sweterek był robiony oczywiście na drutach ale kołnierzyk, kwiatuszek i buciki na szydełku. Guziczki perełki i dwie maleńkie perełki przy szyjce wieńczyły dzieło.

 Ale oczywiście każda szanująca się dama musi do kreacji dobrać sobie buty, oto i one.


Rozmiar był najmniejszy z możliwych, robiłam na wielkość najmniejszego kaftanika, żeby Rozalka mogła wyjść poza mury szpitala w  sweterku dopasowanym do jej wielkości.
Włóczka Opus Mimoza 100% akryl, przyjemna w robieniu, mięciutka i co ważne w robótkach dla dzieci nie gryząca.  Rozmiaru drutów nie potrafię podać, dobieram na oko w zależności jak zwarty splot chcę uzyskać..

niedziela, 1 lutego 2015

palma wielkanocna

Kilka lat temu razem ze innymi mamami stworzyłyśmy palmę wielkanocną. Oczywiście palma była na potrzeby klasowe naszych dzieci. Zabawy z tym miałyśmy sporo. Miło wspominam wspólne spotkania przy kawie, najpierw planowanie, uzgadnianie kolorystyki i materiałów, później już ciężka  :D praca . Dzieci oczywiście też nam pomagały. Zrobiłyśmy razem dwie palmy wielkanocne. Jedną w V a drugą w VI klasie, obie palmy jednogłośnie zdobyły I miejsce :D. Mam tylko dwie fotki palmy z klasy V ale więcej z klasy VI. Pokazuje kolejne segmenty palmy może ktoś też będzie się chciał fajnie pobawić.
Do dzisiejszego dnia gdy spotykam "współmamy" klasowe na ulicy, wspominają naszą wspólną twórczość i
palma wielkanocna dużych rozmiarów przygotowana na konkurs
 żałują, że nasze dzieci rozeszły się do innych szkół.
palma z klasy V zdjęcie nie jest dobre ale robione
 komórką i pomysł żeby ja sfotografować przyszedł
 w ostatniej chwili


palma wielkanocna
podstawą niektórych segmentów jest sizal na który za pomocą kleju na gorąco przyklejałyśmy różyczki, perełki, stokrotki
segment palmy wielkanocnej
kwiatki zrobione są z krepiny a także z serwetek , jedne i drugie ładne i robione różnymi technikami

sobota, 31 stycznia 2015

kwiaty ogrodowe


              Od choinek do ocieplania atmosfery :D

 Za oknem mróz i śnieg a ja przeglądam zdjęcia kwiatów z naszego ogrodu.  I zaraz jest cieplej :D. 



Koszyk z brzozy wypełniony  pelargonią bluszczolistną, żeniszkiem, a jak te żółte kwiatki się nazywają nie pamiętam . Pewne jest, że po kilku latach są wszędzie w ogrodzie i dbają same o siebie  , świetnie się komponując z pozostałymi kwiatami. Już wiem , nazywają się uczep lub bidens złoty a jeszcze ładniej złoty deszcz.  

Clematis Kardynał Wyszyński w tym roku cieszył nasze oczy po raz pierwszy. Nie jest mocno wymagający.. polecam do uprawy.





Aksamitki, kwiaty, które kwitną od wiosny do późnej jesieni, łatwe w uprawie i bardzo ładnie wyglądające na rabatach . Od kilku lat zbieramy nasiona i mamy własne kwiaty przez cały długi sezon do nasadzania w miejscach w których zrobiła się pustka kwiatowa.




Begonie pełnokwiatowe i drobne , księżniczki wśród kwiatów, są ozdobą każdego ogrodu. Wymagają trochę więcej pracy ale odwdzięczają się swoim pięknem.


Bananowiec- od kilku lat gości w naszym ogrodzie, nie jest to roślina która potrafi przezimować bez specjalnych starań w naszym klimacie. Mój mąż biega przy nich, wymyśla różne metody i dzięki temu są z nami już czwarty rok.

Trąby anielskie albo datura jak kto woli. Są piękne. Potrzebują dużo wody i nawozu ale cieszą oczy . 



Hibiskus olbrzymi , kwiaty większe niż moja czyli damska dłoń. Piękne. Można z kwiatów parzyć herbatę. W każdą zimę wymarzają aż do ziemi i wiosna odbijają dlatego kwitną dość późno , koniec sierpnia .